Stary Heart
©

Bandyci

Postrzelił jednego z bandytów, chyba śmiertelnie, bo człowiek ten upadł w piach drogi i nawet nie usiłował podnieść się. Nagle Tess osunął się na ziemię, a Karolowi, który ukląkł przy nim, wręczył woreczek z nuggetami. - Co mam z tym począć? - Zabierz dla siebie, przyda ci się. Zabierz... mnie już... - Co? Karol nie otrzymał odpowiedzi. Poczuł pod palcami ciało rannego dziwnie zwiotczałe i ogarnął go strach. - Tess! - zawołał półgłosem, lecz nie uzyskał odpowiedzi. Wepchnął woreczek do kieszeni, oparł się o ścianę i czekał. Minęła chyba minuta, może więcej, gdy znowu ozwała się palna broń z przeciwległej strony ulicy. Usłyszał chrobot za swymi plecami. Później coś lekko trzasnęło. Zerknął za siebie i zobaczył w ścianie podłużny, prostokątny otwór. - Nie strzelaj! - ostrzegł szepczący głos, dziwnie znajomy. - Chodź do mnie, szybko. Te draby zabiją cię. - Kto ty? - Chodź, bo zginiesz. - A Tess? - Zabieraj go. Ranny? - On nie żyje. - O, do diabła! To był porządny facet. - Ktoś ty? - powtórzył Karol pytanie.

Stary Heart .